Praca jak praca – można by rzec. Ale nic bardziej
mylnego. Praca dermokonsultantki to nie tylko obowiązki, ale też przyjemności. Niestety
nie ma co ukrywać, ale zawód dermokonsultantki nie jest u nas na chwile obecną
tak dobrze ugruntowany jak np. za zachodzie. Pomimo tego, że istnieje na rynku
już dobrych kilka lat, to niestety nadal raczkuje. Apteki bardzo rzadko
stawiają na zatrudnienie dermokonsultantki jako osobnego pracownika.
Zdecydowanie wolą opcje dermokonsultantek przesyłanych przez konkretne firmy
dermokosmetyczne. Ja miałam to szczęście, że pracowałam jako dermokonsultantka
dla konkretnej apteki (w sumie aptek,bo było ich kilka) a nie firmy i nie byłam
ograniczona tym, że mam polecać specyfiki jednej marki. Dawało to mi dużą
swobodę wyboru, ale też przyczyniło się do tego, że musiałam dobrze znać
asortyment większości marek aptecznych,a jest tego naprawdę sporo. Taka moja
rada dla początkujących, aby nie zarażać się co do ilości tych preparatów, a z
tym związanej nauki. Swoją „podróż” po świecie dermokosmetyków zacznijcie od:
- przeglądania
ulotek, aby mieć ogólnie zorientowanie
- następnie najlepiej podzielcie naukę na rodzaje skóry, problemy
skórne, przeznaczenie,wiek itp. i segregujcie te preparaty, tak aby łatwiej
było zapamiętać
- czytania opisu na opakowaniach, to jest już wyższy
level, bo przy okazji wyłapujecie najważniejsze rzeczy dotyczące konkretnego
produktu, takie jak : składniki główne i ich działanie, efekty po zastosowaniu itp.
- etap utrwalania: w wolnym czasie nie siedzimy i nie
pijemy kawki, tylko cały czas powtarzamy to czego wcześniej się uczyliśmy
- etap testów: przy okazji nauki warto przekonać się jaką
preparat ma konsystencje, czy ma zapach bądź też jest bezzapachowy. Pomogą Wam
w tym testery dostępne w aptekach. Nigdy a to nigdy nie otwieramy produktów
przeznaczonych do sprzedaży. Już dwa razy zdarzyła mi się sytuacja, w różnych
aptekach ,w których dokonywałam zakupu, że farmaceuta rozpoczynał produkt, żeby
np. pokazać mi konsystencje, bo nie miał testera, a potem jak gdyby nigdy nic
odkładał z powrotem na półkę. To niedopuszczalne. Zwłaszcza, że większość
produktów ma jeszcze dodatkowe zabezpieczenia, ale widocznie niektórzy nawet
nie zwracają na to uwagi. Zdaję sobie sprawę, że nie do wszystkich produktów
będą dostępne testery, wtedy warto pofatygować się i „podręczyć” trochę
przedstawiciela danej firmy. I jedna złota zasada – testery są dla klienta, a
nie dla pracowników apteki, bo niestety zdarzają się przypadki „przywłaszczania”
testerów przez pracowników, bo to przecież „tylko tester”.
- zapoznajcie się z głównymi założeniami konkretnych
marek np. Sanoflore to marka, której głównym założeniem jest kultywowanie
produktów organicznych stworzonych jedynie z naturalnych produktów…
- etap pogłębiania wiedzy: skoro już wiecie jaki produkt
do czego służy, znacie marki to czas najwyższy dowiedzieć się więcej. Znając
już składniki kremów, doszukujcie o nich więcej informacji, czy to sięgając do
literatury czy też poszukując w internecie artykułów (ale uwaga, tutaj można
często się nadziać na mało profesjonalne podejście do tematu, więc uważnie
wybierajcie źródła z których czerpiecie wiedze)
A teraz część bardzo przyjemna, małe ujawnienie
szczegółów dotyczących przywilejów dermokonsultantki.
Kochane, ale jak już wspomniałam wcześniej praca
dermokonsultantki to również przyjemności. Nie jest tajemnicą, że my
dermokonsultantki dostajemy gifty. Zazwyczaj, gdy wychodzi nowy produkt, firmy
dermokosmetyczne organizują szkolenia dotyczące nowo wprowadzonego produktu. Często
na takie szkolenia zapraszani są wybitni dermatolodzy/ kosmetolodzy , którzy
przekazują na takich szkoleniach swoją ogromną wiedzę. To fascynujące
przeżycie, uwierzcie mi, że lepsze niż dostawanie tych wszystkich prezentów.
Można dowiedzieć się tylu ciekawych rzeczy, o których można powątpiewać, że
kiedykolwiek by się usłyszało. Byłam na naprawdę różnych szkoleniach w różnych
miastach. Większość wyglądała podobnie, szkolenie + obiad/bądź poczęstunek +
gift i do domu. Pamiętam, że jedno szkolenie odbywało się w kinie, po szkoleniu
jako atrakcja został nam zafundowany seans w kinie. Innym razem po szkoleniu
odbył się wielki bankiet, z zabawą do rana przy akompaniamencie zespołu, do
tego stoły uginały się od jedzenia i drinków, był też zagwarantowany nocleg w
bardzo eleganckim hotelu. Było też SPA, targi kosmetyczne i wiele innych
niezapomnianych atrakcji.
Na co dzień dermokonsultantka ma również do czynienia z
przedstawicielami.
Jako, że odpowiadałam również za zamówienia dermokosmetyków
to mój kontakt z nimi był dosyć częsty. Poza zamówieniami nasze rozmowy często
dotyczyły akcji promocyjnych, organizacji dermokonsultacji itp. Specyfika pracy
z każdym przedstawicielem była inna, raz ta współpraca była naprawdę udana
(dotyczy to zwłaszcza wielkich koncernów, gdzie przedstawiciele nie żałują
prezentów/próbek/bądź innych atrakcji dla potencjalnych klientów), raz mniej. Naprawdę ciężko jest zachęcić
klienta do spróbowania dosyć drogiego produktu, gdy nie ma próbek, testerów. A
z tym niestety bywa problem…
Miało być krótko, wyszło jak zawsze.
Pozdrawiam i życzę udanego weekendu, odpoczywajcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz